sobota, 1 grudnia 2018

1. W sumie był całkiem przystojny


Poczułam te uczucie, że spadam, lecę, opadam. Jest to zarówno piękne i głębokie jak panicznie straszne i okrutne uczucie gdy nie da się zapanować nad własnym ciałem. Gdy miałam już dotkną ziemi, wzdrygnęłam się a wszystko to okazało się tylko kolejnym głupim snem. A ja z jednej strony w duchu cieszyłam się że jednak wciąż żyje, natomiast z drugiej strony doskonale zdawałam sobie sprawę że oznacz to że muszę iść do pracy. Dlatego niechętnie zerknęłam na telefon by sprawdzić godzinę, która wskazywała 7:57 „Super, mogę sobie jeszcze pospać 33 min" powiedziałam ironicznie do siebie, gdyż doskonale zdawałam sobie sprawę z tego że już nie usnę. Dlatego odblokowałam telefon i weszłam na twittera.
„Nie jestem dziewczyną, która całymi dniami przegląda fecebooka czy instagrama i relacjonuje swoje cudowne życie, jestem za to tą, która spędza czas na tt czytając i pisząc głupoty i śmieszne rzeczy jako anonimowa osoba kryjąca się za zdjęciem profilowym ulubionego wykonawcy, wiem wydaje się to żałosne bo takie właśnie jest. Na dodatek nie jestem żadną hot 13 czy 15 uczennicą a 21 latką bez studiów, mieszkającą z rodzicami. Dobrze że chociaż mam pracę bo już w ogóle byłabym życiowym przegrywem, ale nie ważne"
Niestety nic ciekawego się tam nie działo, jedynie narzekanie na to że znów jest poniedziałek i trzeba iść do szkoły/pracy. Więc sprawdziłam instagrama „ Oczywiście jak już wspominałam nie korzystam z niego jak przeciętna użytkowniczka w moim wieku a jedynie po to by obserwować co dzieje się u moich idoli czy po prostu sławnych osób które lubię" Na szczęście tam działo się trochę więcej i nawet nie zauważyłam jak minęły mi te wspaniałe 33 minuty, a mój budzik od razu po wskazaniu 8:30 zaczął dawać mi dość głośno znać że muszę już wstać i przygotować się do pracy.
Dość szybko wstałam zdając sobie sprawę z tego że koniecznie muszę skorzystać z ubikacji. Będąc już w tamtych rejonach wykonałam poranną łazienkową rutynę i zahaczyłam o kuchnie, aby zrobić sobie kawę i wyjąc z lodówki kanapki, które przygotowałam sobie poprzedniego dnia wieczorem. Potem wróciłam do sypialni, by doprowadzić pokój do znośnego ładu , następnie wykonałam dość delikatny, wynikający z lenistwa makijaż, oraz przebrałam się w białe trampki, rurki i zwykłą białą bluzkę w serek, zarzucając szary sweter i torbę w tym samym kolorze. Co do włosów to zrobiłam to co robię najczęściej czyli wykonałam po prostu koka, który i tak mi się rozwali zanim wejdę do pracy, ale w końcu szewc bez butów chodzi.
O godzinie 9:30 byłam już gotowa do wyjścia, założyłam jeszcze tylko słuchawki na uszy i włączając na spotyfi jakąś melancholijną pleyliste, która dobijała mnie jeszcze bardziej niż świadomość pracowania i użerania się z debilnymi klientami ruszyłam do pracy.
Pogoda była dość znośna, a co najważniejsze nie padało. Co o tej porze roku jest rzadkością. Dlatego mimo okoliczności dość przyjemnie szło mi się do pracy, która oddalona była od mojego domu o około 15 minut spacerkiem. Zanim jeszcze weszłam do budynku zdążyłam jeszcze odpalić papierosa i napawać się tym cudownym uczuciem wypełniającym moje płuca.
Po 5 minutach przyjemności weszłam do zakładu, witając się ze wszystkimi oraz odkładając rzeczy i zajmując moje standardowe miejsce, w oczekiwaniu na pierwszą klientkę którą miałam za 10 minut. „ Jakbyście się jeszcze nie domyślali pracuje jako fryzjerka, niekoniecznie lubię tę pracę, najbardziej przeszkadza mi tak bliski kontakt z klientami, wiem to śmieszne przecież każdy fryzjer tak ma. Tylko że ja nim nie jestem z powołania, poszłam na kursy dlatego że akurat nie miałam żadnego innego pomysłu na siebie a wydawał mi się ten zawód łatwy i przyjemny co jedynie pokazuje brak moich umiejętności rozpoznawczych. Jakoś tak nie dużo czasu zajęło mi aby pojąc że nie do końca chce to robić, ale w zasadzie było już jak dla mnie za późno aby zmienić decyzje dlatego do tej pory siedzę w tym"
Oczywiście jak by to mogło być inaczej gdyby wielka Pani, przychodząca co miesiąc na wykonanie wyrównania koloru jak i jego odświeżenie nie spóźniła się, błahe 18 minut, bo wiadomo ja nie mam co robić tylko czekać aż księżniczka przyjdzie. Żadna z nas nie trawi ten wypindrzonej paniusi z ustami jak u karpia, ale to akurat ja mam się nią zając ponieważ dziewczyny zdają sobie sprawę z tego że i tak jej nic niemiłego nie powiem. A to co sobie pomyśle to już moje.
Cały zabieg wykonany na jej sztucznych ,sianowatych włosach trwał około 2h, co oznaczało że przez cały ten czas musiałam słuchać nie tylko o tym że jej podstarzały i skąpy mąż nie chce jej dać na kolejną operacje powiększenia biustu ale również o tym że jak on może oczekiwać od niej że w wieku 32 lat zajdzie w ciąże i będzie wychowywała jego dzieci, przecież ona jest stanowczo za młoda i piękna by niszczyć swoje idealne życie i ciało. Oczywiście żeby nie było to wszystko to jej słowa nie moje, mój udział w tym jej monologu to było jedynie pokiwanie głową i zażenowany uśmiech, wręcz błagający by przestała w końcu gadać i dała mi w spokoju pracować.
Na szczęście gdy już wyszła zadowolona płacą nie małą sumę, na chwilę byłam wolna i mogłam zjeść śniadanie, na deser biorąc leki i popijając moją ulubioną czarną kawą. Następnie miałam jeszcze kilka klientek i przerw na papierosa, a gdy wybiła godzina 16 wyszłam z zakładu i od razu ruszyłam w stronę domu. W połowie drogi zadzwoniłam jeszcze do Hailey by zapytać co moja kochana siostra planuje dzisiaj zrobić na obiad. Po 4 sygnałach w końcu odebrała
- hej, jesteś już w domu? - zapytałam
- tak, od około godziny a co? Chcesz wiedzieć co z obiadem ? - zaśmiała się
- dokładnie, jak dobrze mnie znasz - dzisiaj będzie pizza, już prawie wszystko jest gotowe, więc pospiesz się - oznajmiła
- okay, to pa - odpowiedziałam i wyłączyłam się nie czekając na odpowiedz .
Hailey w sumie jak się postara to potrafi zrobić smaczniejszą pizzę, niż te z pizzerni. O ile jej się chce. Tak bardzo zagłębiłam się w temat pizzy w głowię, że ocknęłam się dopiero gdy poczułam silny nacisk na prawym ramieniu. Sprawca całego zdarzenia burknął jedynie
- uważaj jak chodzisz, dziwko - a mnie zamurowało
Ten koleś chamsko wlazł na mnie swoim cielskiem i śmiał jeszcze mi zwrócić uwagę dodają do tego „dziwko"? Bardzo nie ładnie z jego strony, ktoś powinien wychować tego buraka. Ale oczywiście jak to ja, byłam za bardzo zmęczona i obojętna ja jego słowa że nie chciało mi się użerać z nim więc jedynie, odchodząc zerknęłam na niego i odeszłam bez słowa.
„Ej,ale w sumie był całkiem przystojny, miał dość ciekawe ciemne oczy i włosy, kilka tatuaży które dodały mu trochę męskości i całkiem fajny ogólnie miał styl. WoooooW serio? Gościu na Ciebie wpadł i miał do Ciebie o to pretensję, nazwał Cię do tego bezpodstawnie dziwką a Ty i tak masz szał macicy na jego widok? Koniecznie trzeba będzie to powiedzieć na następnych zajęciach z terapeutką. Dziewczyno tak nie może być!!! 



--------------------------------
Jeżeli chodzi o brak akcji w pierwszym rozdziale to nie martwcie się, będzie się działo natomiast na początek chciałabym wprowadzić Was w klimat całego opowiadania. Będę wdzięczna za komentarze, jeżeli spodoba Wam się moja pracy. 
Pozdrawiam :)) 

Brak komentarzy

Prześlij komentarz